Hipochondryk to ja

Tydzień temu jechałam z kumpelą w aucie – takie spotkanie po paru miesiącach, dużo tematów do przegadania. Obie jesteśmy z rocznika 82. Temat schodzi na choroby. Kumpela mówi:  Będziesz się ze mnie śmiała, ale zrobiłam sobie test obciążeń metodą dr Volla. Ja się pytam, o co chodzi? Mówi: Słuchaj źle się czuję. Morfologię mam w sumie dobrą ale jestem ciągle zmęczona, ciągle mnie coś strzyka, coś mi się dzieję. Boję się, że będę chorować jak mama. Zrobiłam test, który wykrywa stany chorobowe w określonych narządach i określa stopień zatrucia organizmu… Ja się nie śmiałam, co więcej sama zainteresowałam się tematem. Wybieram się na test. Czy doszukuję się jakiś chorób? Czy jestem hipochondrykiem?

Wg definicji z Wikipedii – jestem:

  • skupiam uwagę otoczenia na określonych doznaniach somatycznych
  • normalne, banalne, czy wynikające z konkretnej sytuacji doznania interpretuję  jako  chorobę (często totalnie abstarkcyjną)
  • mam stany lękowe

Pierwsze objawy zauważyłam u siebie dokładnie przed trzydziestką. Parę dni bolała mnie głowa, zaczęłam googlować (krwiak, tętniak, rak), wylądowałam u neurologa, zrobił mi EEG?! Ofc, że nic nie wykazało – standardowo, stres, napięcie w okolicach karku – prawdopodobnie zwyrodnienie w obrębie odcinka szyjnego, potwierdzone 2 x przez RTG. Później dolegliwości kobiece – zaparcia. Wizyta u proktologa, gastrologa (x3)  USG brzucha – wszystko w porządku. Standardowa morfologia (od dziecka wyniki w okolicach dolnego pułapu, za mała liczba białych krwinek i neutrofili, częste choroby górnego ukł. oddechowego, bo zarażam się od dzieci, a po dwóch ciążach moja odporność zaczęła kuleć. Pierwsza myśl – białaczka!). Badanie krwi co miesiąc przez pół roku, 3 wizyty u hematologa. Na feriach wywaliło mi trochę węzeł chłonny – cały wyjazd z dupy. Macanie szyi co 10 min. Byłam w Krynicy. W pijalni miała stanowisko Chinka, która wykonywała badanie irydologiczne –  badanie tęczówki oceniające stan narządów wewnętrznych, kondycję organizmu oraz predyspozycje chorobowe. Oczywiście zrobiłam.  A teraz dwa ostatnie hity. Ugryzł mnie koń – poleciałam do rodzinnego, z zapytaniem czy grozi mi tężec. Miesiąc temu przeciełam palec. Zaplastrowałam plastrem z IKEI dosyć mocno, by zatamować krwawienie (jedyny, który się nie odlepia w wodzie ale też nie oddycha), poszłam się myć, spać. Ok godziny 12 następnego dnia zorientowałam się, że dalej mam zaklajstrowany paluch. Po ściągnieciu tego cholernego plastra, palec był cały zmacerowany (bo dostała się woda) i biały (nie było dobrego krążenia). Kolana z waty, kołatanie serca, iphone do ręki – google i fraza: Martwica skóry – objawy. Telefon do Madzi – weterynarza. Pytanie: Czy grozi mi gangerna?

Wiem jestem zdrowo robnięta. Życie z hipochondrykiem jest straszne. Zamęczam Piotrka każdym niepokojącym objawem. On ma już założony filtr i jedną odpowiedź: Będziesz żyć!

Przecież ja chcę żyć. Bo mam trójkę dzieci i co będzie, jak mnie nie będzie? Ta cała hipochondria chyba wzięła się z tego lęku. Strasznie dołują mnie historie kobiet przed 30 i po 30, które, jak piszą media, przegrały walkę z chorobą, ciągle reklamy leków, teraz nawet ubezpieczeń na wypadek raka. Sama mam obciążenia genetyczne. Miałam guza w piersi (niezłośliwego, włókniako-gruczolaka. Badam się co pół roku. Dziwne, że w przypływie tych różnych wymyślonych dolegliwości nigdy, nawet  gdy czekałam na wyniki z histopatolgii, nie zakładałam, że mogę zachorwać na raka piersi, a przecież ryzyko zachorowania na tą chorobę jest najbardziej realne, w moim przypadku…

A czy Ty jestś hipochondrykiem? Taki teścik. Zaznacz odpowiedź a,b lub c. Odpowiedzi a=0 pkt, b=1 pkt, c=2 pkt

  1. Boli cię głowa, co robisz?

a) Bierzesz tabsa, popijasz byle czym.

b) Czytasz ulotkę od przeciwbóli, bo może są przeciwwskazania do brania konkretnego leku, popijasz wodą.

c) Bierzesz tabsa, później czytasz ulotkę, jesteś przerażona, że tabletka wywoła inne skutki uboczne, googlujesz choroby z ulotki w połączniu z frazą “ból głowy”

  1. Co robisz, gdy ktoś mówi o swoich dolegliwościach?

a) Nie słuchasz, proponujesz następne piwo.

b) Słuchasz, radzisz co zrobić, rozmowa schodzi na inny temat.

c) Słuchasz i mówisz: słuchaj, ale to nic, u mnie dzieje się tak – litania dolegliwości i niezauważasz, że znajoma poszła do baru po następne piwo, bo tylko na bani, może cię wysłuchać do końca.

  1. Czy zadarzyło ci się, diagnozować swoje dolegliwości z dr. Google?

a) Jakie choroby? Ja nie choruję.

b) Sporadycznie, raczej czytasz o dolegliwości wcześniej zdiagnozowanej przez lekarza.

c) Oczywiście, lekarze to konowały, mają cię w dupie i wycinają zdrowe nerki.

  1. Koleżanka zauważa, że masz worki pod oczami, co robisz?

a) Masz to gdzieś, przecież zarwałaś nockę, wieczorem nałożysz dwa ogórki na oczy.

b) Idziesz do drogerii albo apteki, kupujesz dobry krem na zmarszczki, świetlik w żelu pod oczy, idziesz spać o 21. Jutro nie wypijesz kawy, tylko 1,5 l wody.

c) Gdy kończysz rozmowę z koleżanką, bierzesz telefon i googlujesz “worki pod oczami”. Wyskakują przyczyny: mała ilość snu, zła dieta, za dużo drinków i fajek, alergia, zatrzymanie wody w organizmie z powodu chorób serca, nerek, układu krążenia, niedoczynności tarczycy. Myślisz: to tarczyca, bo ostatnio przytyłaś 1,5 kg i umawiasz się do endokrynologa.

  1. Czy słyszałaś o eboli?

a) Tak, na biologii w liceum. Ale o co chodzi?

b) Tak. Jest to gorączka krwotoczna, której epidemia wybuchła rok temu w Afryce, bardzo zakaźna, szybko postępujaca choroba, w zasadzie nieuleczalna, lepiej zrezygnować z wakacji w Afryce w najbliższym czasie.

c) Oczywiście i dlatego absolutnie nie polecę nigdzie samolotem z przesiadką na Heathrow, za duże ryzyko.

Wyniki:

Od 0 do 3 punktów. Ale jakie choroby? Lekarz? Tak, ostatnio byłam z mamą u pediatry.

Od 4- 6 punktów. Ludzie chorują, ja też mogę, dlatego lepiej zapobiegać, niż leczyć.

Od 7-10 punktów. Choroba to przyczajony tygrys, ukryty smok, z którym wygra tylko dr. Google, bo ani twój rodzinny, ani mąż Ci nie ulży w cierpieniu. JESTEŚ HIPOCHONDRYKIEM.