Od nowa

Trochę się pozmieniało. Priorytety również jakby nieco inne. Patrząc z perspektywy na poprzednie wpisy, wydaje mi się, że ogarnęła mnie frustracja, która sięga zenitu. Czas na zmiany, przede wszystkim swojego nastawienia do świata. Czas ucieka między palcami, chciało by się rzec „chwilo trwaj“, jednak jest to nie możliwe. Nie da się również cofnąć czasu (szkoda), dlatego warto skupić się na tym, co nowe.

Dzieci są coraz starsze, teraz wszystkie są wieku szkolnym. Te małe, czasem/często kłoptliwe uciążliwości dorostają szybko. Za szybko, więc cieszę się, że zostaje mi jeszcze trochę okazji na spontaniczne całusy, przytulasy, spanie w jednym łóżku (nie wierzę, że to mówię ;)

Chciałabym drobnymi krokami zmienić swoje podejście do oczekiwań i wymagań. Świadomie dysponować czasem, stać się bardziej eko, slow i mini. Cieszy mnie, że co raz więcej osób decyduje się świadomie podchodzić do życia i przeciwstawiać się tzw. trendom, korporacyjnemu stylowi bycia. Fajnie, że młodzi (o zgrozo młodsi) stawiają na swoje pomysły i tworzą manufaktury smaków, zapachów, splotów, tkanin.

Pewna znajoma stwierdziła, że jakby ją było stać, też kupowałaby ekologiczne marchewki. Ja temu przeczę. Wg mnie ekologicznie to znaczy przede wszystkim świadomie, z dbałością o siebie, o bliskich, o przyrodę. To również rezygnacja z zaspokajania chwilowych zachcianek, ograniczenia w posiadaniu, by stać się wolnym, bo czasu na prawdę nie da się kupić.