Prywatne czy państwowe?

Wczoraj Maja Kuba i Tymon mieli zakończenie przedszkola. Dzieciaki i ich Panie zrobiły super SHOW. Kuba idzie do szkoły, Maja i Tymon jeszcze nie. Cieszę się, bo byłoby mi smutno, żegnać się z tak fajnym miejscem. Atmosferę tworzą ludzie – super Panie, stuprocentowo zaanagażowane w swoją pracę. Przez ostatnie 4 lata nie miałam ŻADNYCH zastrzeżeń co do pracy placówki.

Wybrałam przedszkole prywatne, ze względu na małe grupy, nową infrastrukturę, dodatkowe zajęcia. Nie znałam opinii innych rodziców na temat przedszkola. Kuba chodził jedynie do Klubu Malucha, działającego przy przedszkolu. Podobało mu się, więc został na dłużej. Po roku dołączyły bliźniaki. Państwowych przedszkoli z rejonu nie brałam pod uwagę. Kuba był w jednym podczas Dni Otwartych – wnętrze mało zachęcające, przepełnione sale. Gdy przeprowadziliśmy się do nowego domu z ciekawości wybrałam się z wizytą do innych przedszkoli – spostrzeżenia te same.

Oczywiście, pomimo WIDZIANYCH NA WŁASNE OCZY „niedociągnieć“ nie ośmieliłabym się wydać opinii, że to i to państwowe przedszkole jest beznadziejne, a dobry poziom edukacji i wychowania prospołecznego daje tylko prywatne. Dlaczego w takim razie rodzice, którzy posyłają dzieci do państwowych placówek, nie mając kontaktu z tymi prywatnymi, często wygłaszają o nich negatywne opinie?! W….wia mnie to na maksa!

Od prawie 3 lat, kiedy oczywistym stał się fakt, że 6 latki MUSZĄ iść do szkoły sen z oczu spędzało mi wybranie odpowiedniej szkoły podstawowej. Wpisałam Kubę na listę chętnych do dwóch prywatnych, a w między czasie robiłam rekonesans po okolicznych państwowych podstawówkach. Tak się składa, że szkoła rejonowa totalnie mnie nie interesuje – lokalizacja przy ruchliwej drodze, duży moloch. Inne też nie wywarły na mnie na tyle dobrego wrażenia, by brać je pod uwagę, głównie ze względu na liczne klasy i mało ciekawą infrastrukturę dla małych dzieci. Te, które są fajne, są daleko poza naszym rejonem.

Wiem, że jestem w tej komfortowej sytuacji, że mogę sobie wybrać szkołę, do jakiej chciałabym posłać swoje dzieci. Jak wszyscy rodzice, chcę dla nich tego, co najlepsze, dlatego chcę im ułatwić start i pozwolić na naukę w komfortowych i przyjaznych warunkach (małe max 16 osobowe klasy, dzieci nie muszę nosić podręczników, zajęcia w ramach szkoły zdrowego kręgosłupa, tablica multimedialna, obowiązkowe szachy, masa dodatkowych pozalekcyjnych zajęć w ramach czesnego). Brzmi fajnie? Wg mnie tak i średnio się czuję, gdy jakiś sfrustrowany rodzic czy nauczyciel wygłasza durne komentarze, zasłyszane niewiadomo skąd, roznoszone pocztą pantoflową, że prywatne szkoły są beznadziejne, że dzieci są rozpuszczone, że rodzice siedzą na głowie dyrektora, że poziom w nich jest sraki i owaki. A jeśli mówię, że w durnych testach szóstkolasisty szkoła ma najlepsze wyniki, zresztą wszystkie prywatne stoją w katowickich rankingach wyżej, niż państwowe, to słyszę, że „skoro szkoła prowadzi selektywny nabór uczniów, to o dobre wyniki nie trzeba się martwić“!

Moje dzieci, które skończyły prywatne przedszkole są ogarnięte, zaanagażowane w pracę, kulturalne i nie są rozwydrzone. Wiem, że szkoła prywtana do której pójdą, trzyma kindersztubę, dzieci muszą mieć stonowane ubrania, bez logo firm. Rodzice podpisując umowę, zobowiązują się do przestrzegania regulaminu szkoły. Wiem, że dzieci będą mieć codziennie lekcje od 8.30 do 15, a po lekcjach znajdą dla siebie miejsce w świetlicy czy na dodatkowych zajęciach.

Wiem też, że w pewnej państwowej szkole (którą sama skończyłam) są dzieci rodziców „narzyganych“ kasą, którzy mają bardzo roszczeniowe podejście do nauczycieli i ich obowiązków względem uczniów. Że 99% dzieci w klasie ma iPhony, z tego połowa 6. Wiem też, że mają dobrze ogarnięte zajęcia z wychowania fizyzcznego i fajną Panią od szermierki i osiągają wyniki.

Wczoraj słyszałam od znajomej mamy o podstawówce jej syna, gdzie 6 latki nie potrafią wysiedzieć w ławce, że jeden jedyny raz malowali farbkami – dzieci zrobiły mega syf i pani stwierdziła, że takich zajęć nigdy więcej, że codzinnie siedzi nad książkami z dzieckiem do 22, bo Pani leci wg programu, wypełniając jakieś głupie minima programowe, a sześciolatki muszą w końcu dogonić siedmiolatki, które są w tej samej klasie, że świetlica jest przełniona i nie ma najmniejszej szansy, by jej syn mógł w niej odrobić zadanie i że w końcu zatrudniła nianię, bo nie ma co zrobić z dzieckiem, które kończy lekcje o godz. 11. Za to jej syn na prawdę super czyta – byłam pod wrażeniem, jak szybko i sprawnie czytał zmieniający się tekst na ekranie z projektora.

Szkoły, przedszkola są różne, rodzice są różni, nauczyciele też są różni, Ministerstwo Edukacji i ich pomysły są do dupy, dlatego JA chcę mieć wybór. Szanuję pracę nauczycieli – wiem, że nie mają lekko, że każdy chciałby uczyć dzieci bez problemów w małych klasach, z takich książek, jakie uważa, za dobre, a nie z takich, jakie narzuca ma „góra“. Nigdy nie wyraziłabym jednak opinii o jakiejś placówce, gdybym sama nie miała z nią do czynienia, dlatego może rodzice, czy nauczyciele dzieci z państwowych placówek mogliby czasem ugryźć się w język i nie komentować bezpodstawnie moich wyborów. Z góry dziękuję!

  • Monika M.

    Asia, a to Ty się jeszcze przejmujesz, co kto myśli na temat Twoich wyborów??? Mnie jakoś zahartowało, że dobro mojego dziecka jest ważniejsze od tego, co myśli jakaś Iksińska. My wozimy dzieci do prywatnej szkoły i to jest mega uciążliwe dla nas rodziców, ale moje dziecko chodziło do państwowej szkoły i to, co zdążyło się tam wydarzyć przez pół roku było dla mnie przegięciem. I nawet nie chodzi o sprawy merytoryczne, metodykę nauczania, ale o środowisko dzieci, które potrafią zniszczyć drugiego człowieka jak się niszczy zabawkę.

  • Joanna Krzaczkowska

    Nie przejmuję się :) ale bardzo wzburzyła mnie rozmowa z pewną nauczycielką z państwowej szkoły średniej, sfrustrowaną swoimi zarobkami i roszczeniowym podejściem rodziców, która (jako kolejna osoba) dowiedziawszy się, że posyłam dzieci do prywatnej szkoły, od razu wygłosiła wywód, że prywatne placówki są bezsensu. Nikt z tych osób, nigdy się nie zapytał DLACZEGO dokonałam takiego wyboru! Wychodzą z założenia, że wszystkie dzieci powinny być takie same. W ogóle nasz ch…wy system edukacji dąży do uśredniania, gdzie nie patrzy się na dziecko, jako indywidualność.