Reprezent KATO!

Jestem z Kato. Wydwało mi się, że nie jestem jakoś szczególnie przywiązana do mojego rodzinnego miasta, że bez problemu mogę mieszkać gdzie indziej. Jeszcze do niedawna Katowice w świadomości ogólnopolskiej funkcjonowały jako „czarne“ miasto, bez rynku, bez strefy kultury, bez niczego sensownego do zaoferowania młodym ludziom. Trochę jak z rymów Miuosha i Joki

a mnie wciąż się pytają. Czy w ogóle są tu drzewa? Jak oddychać

I czemu po niemiecku nie śpiewam? – Jaka lipa

ponoć tylko biedę widać w klipach

na zmianę z alkoholem, co miasto to obyczaj

Pamiętam jak dziś zaskoczenie Piotrka, gdy pierwszy raz wbił z Wawy na Kato:

  • To wy tu macie takie dobre drogi…
  • Tu jest zielono!
  • Tu jest tyle parków!
  • Woooow, godzina jazdy autem i jesteśmy na desce w Wiśle lub niecałe dwie i Szczyrk wita!

Przez ostatnie 10 lat Katowice przeszły mega infrastrukturalną i kulturalną transformację, co tydzień słyszę w radiowej Trójce, o eventach które dzieją się na Śląsku. Nie udało nam się zostać Europejską Stolicą Kultury, ale Kato to naprwadę Miasto Ogrodów, stolica hip-hopu. To tutaj jest Off festival i Tauron Nowe Brzmienie. To od nas jest Tomasz Konior – architekt NOSPRU i Robert Konieczny (ten od domu Arki i domu bezpiecznego). To u nas, na Śląsku, są jedyne na świecie familoki i Nikisz, który jest wpisany na listę Dziedzictwa Kulturowego UNESCO. Kato to nie metropolia, to składowa śląskich miast dobrze skomunikowanych ze sobą. Jest jeszcze Bytom, Zabrze, Gliwice, Tarnowskie Góry, Pszczyna z kompleksem pałacowym, Sztolnia Królowa Luiza, Kopalnia Guido – która wgłąb sięga tyle, ile mierzy wieża Eiffla…To my mamy najlepszą w Polsce Narodową Orkiestrę Symfoniczną Polskiego Radia i wyczesaną w kosmos pod względem architektury i akustyki filharmonię, która wraz z Muzeum Śląskim, ukrytym pod ziemią, w zrewitalizowanym miejscu, gdzie 20 lat temu istniała kopalnia, w której pracował mój tato, tworzą Strefę Kultury. Sorry Warszawo ale BUW wymięka.

Piszę o tym, bo jeśli ktoś jest otwarty na INNE i nie myśli stereotypowo, jest w stanie odkryć fajne strony Śląska. Do szału doprowadzają mnie ludzie, którzy nie dość, że wyżej srają niż dupę mają, to jeszcze szufladkują:

Taka sytuacja:

W marcu w Spodku była Międzynarodowa Wystawa Psów Rasowych. Przez przypadek wbiliśmy na nią z Piotrkiem. Gdzieś tam w tłumie wypatrzył znajomego z Warszawy. Podchodzimy, gadka-szmatka. Kolo pyta się gdzie tu, czytaj między wierszami NA TYM ZADUPIU można coś zjeść. Ja mu na to, że w sumie to nie wiem, bo nie chodzę po knajpach, ale są fajne miejscówki na Mariackiej, z buta od Spodka jakieś 15 min, a jak chce bliżej to obok jest Altus (najwyższy budynek w mieście) i dobra knajpa Śródziemnomorska. On foszy, że nieee, że za daleko (sorry ruszyłby dupę, przeszdł przez Nowe Centrum Kongresowe i kładką koło NOSPRU, albo pod przejściem na Rondzie – 5 min i jest na miejscu), że Katowice takie, srakie, owakie – dziura, jedna droga, a to Kato mają rynek?? No i pociska  jakieś farmazony, że on tu tylko przelotem, bo odbierał córkę z obozu w Ustroniu i nawet by nie zahaczył o Katowice, gdyby młoda nie napaliła się na wystawę, ble, ble, ble, po czym zwraca się do Piotrka – Sorry stary, ale c o Ty TU w ogóle r o b i s z? Czytaj – jak mogłeś ruszyć dupę z Warszawy, z mieszkania w fajnej plombie na Pradze i przenieść się na takie zadupie.. Noż kurwa, przeżyłam deja vu…

…7 lat temu, gdy urodził się Kuba, nie wiedzieliśmy, czy będziemy w Katowicach czy Warszawie, w sumie Piotrek pomieszkiwał to tu, to tam, i z dnia na dzień, co raz bardziej podobało mu się TU, niż TAM. Poza tym miał NAS, a ja miałam TU do pomocy MAMĘ i TATĘ, zajebiste mieszkanko tuż przy parku i dobrą opiekę medyczną. Po dziewięciu miesiącach okazało się, że będziemy mieć bliźniaki, więc tym bardziej pomoc mojej mamy przy dzieciach była konieczna. Nie wiem, jak prztrwalibyśmy ten czas bez niej i bez niani…Piotrek powoli wrastał w nasze miasto. Zmiana miejscówki NIE STANOWIŁA DLA NIEGO PROBLEMU, za to dla jego dobrego kolegi – OWSZEM. Nie miał jeszcze dzieci i nie wyobrażał sobie, że jedyne, czego chce się w weekend, to wyspać, a nie umawiać na melanż. Generalnie, to JA byłam sprawcą nieszczęścia i udupienia mojego męża w taaaaakiej dziurze… i właśnie w Spodku po 7 latach, poczułam się dokładnie TAK SAMO!

Kurde do teraz żałuję, że nie byłam Mistrzem Ciętej Riposty (byłam po wypadku- złamana szczęka, wybita dwójka) i nie powidziałam mu, że robi dokładnie to samo co ON – ma firmę, chodzi do biura, spędza czas z dziećmi i WIĘCEJ – że w zimowe piątki przychodzi babcia, a my jedziemy do Wisły na wieczorną jazdę na desce, że MY dwa tygodnie wcześniej byliśmy na zajebistym koncercie JIMKA i MIUOSHA w Nosprze ale pewnie pochłonięty swoim światowym życiem w stolycy nie ogarnia tematu…

IMG_5031 IMG_5032  IMG_5040 IMG_5046 IMG_5065 IMG_5066 IMG_5071 IMG_5072 IMG_5073

  • Katarzyna Stefaniak

    normalnie aż się łezka zakręciła, 100% truth! ;)

  • Joanna

    Bo Kato są gryfne :P